niedziela, 15 listopada 2015

Odsunięta :(

Cześć !
Zaczęło się projekty, prezentacje, kolosy co łączy się z ograniczeniem wolnego czasu jeszcze ja wiecznie ubolewam na brak wolnego czasu mimo tego, że w sumie moimi jedynymi obowiązkami to uczelnia. I właśnie ten temat ostatnio dobija mnie najbardziej z tego co słyszę to oni mają czas jeszcze na związki, na kina, spacery, sport, prace a ja ? A ja nie wiedzieć czemu cały czas coś tam "dziubię" związanego z szkołą. Zauważyłam to, że jeżeli coś zrobię nie związanego z szkołą a później robię zadanie lub się uczę to zdążę ze wszystkim tak samo jak sobie odmawiam. Po prostu muszę stawiać sobie granice, bo nie dobrze jest siedzieć nad czymś 3 h jeśli można 1,5h. A zauważyłam, że specjalnie podświadomie narzucam sobie coś do roboty na te 3h i ciągnę to sprawdzam, przepisuje, zamiast przysiąść na krócej ale porządniej i mieć też chwilkę dla siebie.
Dziś spotkałam się z moim najlepszym przyjacielem, ponieważ miał wolne w pracy co często mu się w soboty nie zdarza. Choć sama nie wiem czy nie żałuję tego... Kiedyś nie było praktycznie dnia, w którym byśmy chociaż nie napisali do siebie "hej co tam?" a teraz potrafimy nie pisać ze sobą kilka dni, głównie on wieczorami znika z swoimi nowymi przyjaciółmi z pracy, albo wraca tak późno, że to mnie już nie ma. I pracuje już tam ponad rok, no ja nie mam mu prawa niczego zabraniać nawet nie chce i na początku było okej, ale teraz tak bardzo wsiąkł w tamto towarzystwo, że jest mi przykro, że nasz kontakt nie jest taka płynny jak kiedyś. Raz ja byłam u niego to spytał się mnie czy się nie obrażę, ale on chce jechać do tamtych znajomych, więc chcą, nie chcąc poszłam do domu wcześniej niż planowałam robiąc przy tym dobrą minę do złej gry, zepsuł mi imprezę którą robiłam na zakończenie wakacji(zaplanowana miesiąc wcześniej), bo dzień wcześniej całą noc imprezował z tamtą grupą no i na mojej był ledwo przytomny, co spowodowało, że się posypała impreza gdyż nie było nas malutko, raz był u mnie to wcześniej poszedł, ponieważ tamci dzwonili czy przyjedzie do nich na piwo i dziś znów to samo przyszedł do mnie i w sumie gadał z kumplem przez telefon, później sprawdzał repertuar w kinie z 3 razy do tego trochę pogadaliśmy, coś tam obejrzeliśmy na youtube a kiedy zrobiłam nam kolacje to on dwa razy to dziubnął i stwierdził, że nie jest głodny, i że nie chce mu się jechać do tego kina ale musi już iść, pewnie nie chciał powiedzieć otwarcie, że jedzie do tego kina z tamtą grupą. Teraz nie ma go nigdzie, więc pewne jest, że jest w kinie. Brakuje mi tamtych dni oraz nie ma co ukrywać jestem o nich zazdrosna. Nie chce, żebyście mnie, źle zrozumieli, ale ja mu nie bronie niech się spotyka ile chce, ale jak umawia się ze mną to niech spędza w pełni ten czas ze mną gadajmy, śmiejmy się, wygłupiajmy się !!! Bo takim zachowaniem jakim ostatnio mnie obdarza to czuję się jak jego dorywcza kumpela od biedy i czuję się odsunięta na dalszy plan. Piekielnie mi przykro z tego powodu... :(

wtorek, 20 października 2015

Jesienny dołek ?

Hej !
Od kilku dni czuję się nabuzowana złymi emocjami, wciąż mnie coś denerwuje, albo wprawia mnie w kolejny i kolejny dołek. Najgorsze jest to, że sama nie wiem co powoduje ten stan, wiem, że to nie jest jedna sprawa, składa się na to parę rzeczy. Denerwuje mnie wciąż zmieniająca się pogoda. Po drugie nowe studia równa się nowi znajomi. Jak się temu przyglądam praktycznie każda dziewczyna, z którą miałam okazję rozmawiać ma swoją drugą połówkę co mnie dobija. Szczególnie, że jest laska podobnej postury co moja, krótko mówiąc też dziewczyna puszysta jest i nawet ona ma chłopaka. Więc zastanawiam się co ze mną jest nie tak ? No co ? Od kilku miesięcy próbuje wbić sobie do głowy, że nie potrzebuje drugiej połówki, że jakoś sobie poradzę, ale nawet bycie bardzo silną dziewczyną ma jakieś swoje granice. Wgl. ostatnio mam słaby kontakt z najbliższym gronem przyjaciół. Pani S i Pan P mają siebie, swoje prace, szkoły itd, zaś Pan M ostatnio znów więcej przebywa i gada z znajomymi z pracy. W sobotę idę na imprezę Pani S i Pana P, ponieważ mają w nie wielkiej odległości urodziny. Wymyślili, że idziemy na pizzę, nie ukrywam, że wolę bawić się w domu no ale cóż nie mnie o tym decydować zostałam zaproszona do pizzeri. Wszystko fajnie pięknie tylko dlaczego to jest na jakimś totalnym zadupiu, że ja nawet nie wiem jak tam dojechać, gdzie blisko nas mamy serio świetne pizzerie. Przed pizzą chcą się umówić do kina tyle, że to już każdy za siebie płaci, wybrali dziś film i stwierdzam, że wolę te dwie dychy wydać na lakier do paznokci niż oglądać przez 2h film, który mnie totalnie nie interesuje. Może jestem marudna i wymyślam, ale zdecydowałam, że idę tylko do tej pizzeri, choć jakoś nie czuję, żeby to była świetna impreza... Tak, tak obudził się we mnie smerf maruda...
Na dodatek dziś w busie, którym wracałam do domu wsiadło dwóch chłopaków i jedna dziewczyna myślę, że z liceum. Ja też jestem młoda i też się wygłupiam i nie raz wymknie mi się przekleństwo. Najpierw laska "lizała" się z jednym z chłopaków, później rozmawiali ze sobą, w końcu jeden z chłopaków zauważył mnie i zaczął mnie obgadywać nie jest głupia nie raz przeżyłam taką sytuacje, ale no mówię cóż... A później ta laska zaczęła obkładać z ręki w twarz tego drugiego chłopaka, a on się śmiał i jeszcze bardziej ją prowokował. Dla mnie to jakaś abstrakcja i cyrk Oo zachowanie poniżej krytyki i ta dziewczyna chyba się zbytnio nie szanuje...
Koniec ględzenia. Piszcie jak tam z Waszym jesiennym samopoczuciem ?

piątek, 16 października 2015

Nauka to potęgi klucz ;)

Hej hej !
Nowy rok akademicki już w pełni się zaczął ;) A ja troszkę zaniedbałam blog, no ale nie ma co ukrywać albo nie mam czasu albo mi się zwyczajnie nie chce. Dziś postanowiłam coś tutaj naskrobać, na temat początku studiów ;) Tak więc jak już wspomniałam wróciły "szkolne" obowiązki. Jak wiecie zaczęłam nowe studia i powiem Wam, że z perspektywy czasu tym razem jak na rozpoczęcie i w pierwsze dni szłam na totalnym luzie gdzie rok temu pamiętam denerwowałam się czułam stres jak to będzie i wgl. Mam nowe koleżanki, w ramach wf zapisałam się na taniec, bo czemu nie !? Zawsze chciałam spróbować, ale nigdy nie było okazji, wf nie lubię, więc ta oferta tańca spadła mi z nieba. Jestem po pierwszych zajęciach nie było lekko, ale podobało mi się ;) Cały czas żyłam z myślą, że zostaną mi pewnie przydzielone języki angielski poziom B1 a niemiecki A1 i w sumie nawet później tak chciałam, bo wiedziałam, że nikt nie otworzy dla mnie specjalnie grupy z niemieckiego B1. Natomiast w ostateczności wylądowałam na angielskim B1 i hiszpańskim A1. Po niemieckim zostały jedynie książki... Trochę szkoda, ale myślę, że kiedyś w bliskiej przyszłości pójdę na kurs z niemieckiego, aby nie tracić tej wiedzy, którą już mam. Ten hiszpański to dla mnie jakaś totalna abstrakcja, miałam już kilka zajęć na razie jest ok. Gorzej z angielskim, nie lubię tego języka a teraz jeszcze muszę się uczyć typowo biznesowych rzeczy, no cóż jakoś dam radę mam nadzieję ! Reszta przedmiotów jest bardziej lub mniej interesująca.
Przy okazji uczę się na prawdę porządnie mapy miasta w którym studiuje. Na germanistykę miałam jeden autobus i w sumie nie miałam wyboru. Natomiast teraz jeżdżę po całym mieści, ponieważ budynki są w różnych miejscach i do tego mam tyle kombinacji, aby dojechać, że ciężko zdecydować, którą opcje wybrać aby było najprościej, najłatwiej i najszybciej. Tego się jeszcze uczę...

Oprócz szkoły przeżywam taki okres braku pieniędzy, poszłabym sobie gdzieś do pracy, ale się boje,że nie będę miała czasu na naukę :/ Jednak wolę chyba się przyłożyć... Taką mam ochotę na nową brązową torebkę, buty do tego oczywiście no i portfel, na dodatek odkrywam wciąż i wciąż jak na złość nowe kosmetyki, które z chęcią bym przetestowała, chciałabym zamówić nowe lakiery hybrydowe, do zakupu powerbanka przymierzam się już dobre kilka miesięcy. Na dodatek odmawiam sobie ciągle czegoś do jedzenia będąc na uczelni, bo siedzi gdzieś z tyłu głowy taki mały "ludzik" i przelicza, że po co wydać 2zł na bułkę skoro za 4,5h obiad a to 2zł dołóż do torebki, lakieru, portfela itd. Mania oszczędzania ? czy Zakupoholizm ?

poniedziałek, 28 września 2015

Dwa post w jednym

Cześć !
Pewnie ten post ukarze się parę dni po fakcie, ale że teraz siedzą we mnie silne emocje muszę się "wygadać" już ! Dziś organizowałam ogródkową imprezę na zakończenie wakacji, która zapowiedziałam już dobry miesiąc temu, żeby każdy mógł sobie ten dzień dobrze wygospodarować. Myślałam i miałam nadzieje, że pograndziarzymy do 2-3 rana tymczasem ja już umyta w domu siedzę w łóżku i piszę tego post jest godzina 00:21. Ostatnia wakacyjna impreza a ja jak stara ciotka jestem po dwunastej w domu. Pan M zabalował dzień wcześniej z znajomymi z pracy = wybrał lepszą imprezę, wiedział co robi balując do 2 w nocy a na drugi dzień na 8:30 do pracy. Logiczną siłą rzeczy jest, że będzie skacowany, niewyspany i zmęczony. Wiem że jest już chłodniej Pani S i Pan P też poszli, bo zimno mimo że powiedziałam im że mają wziąć swetry i kurtki, gdyby trochę się poruszali też by im nic nie było, po za tym mogliśmy przenieść się do altanki i ciągle proponowałam im herbatę lub kawę (myślę, że też w większym stopniu dlatego ponieważ Pan M się zmywał do domu). Jedynie odczułam po Pani P, że też jeszcze by poimprezowała, no ale cóż wszyscy się zbierają więc... Szczerze mówiąc robię dobrą minę do złej gry. Nawet się nie wybawiłam, bo najpierw ustawiali przez godzinę ultrastar taki program do śpiewania, po czym i tak tego nie ustawili i śpiewaliśmy bez punktów. Na dodatek w pewnym momencie Pani S z Panem M zaczęli śpiewać piosenki Rihanny więc no luz gdyby zaśpiewali 2-3, ale oni śpiewali wszystkie nie każdy zna tak dobrze angielski więc fajnie było by się spytać reszty czy czasami nie chciałaby zaśpiewać czegoś innego. Na koniec puścili parę piosenek już bez karaoke i stwierdzili że idą do domu. Chciałam im zrobić niespodziankę ! Starałam się... zrobiłam babeczki z kremem, Cały dzień robiłam jedzenie na wieczór zrezygnowałam nawet ze zrobienia sobie paznokci czy ze zjedzenia śniadania bo szkoda było mi czasu, jak widać nie warto. Chciałabym poznać taką osobę, która jak będziemy imprezować to na maxa bawić się, śpiewać, tańczyć do białego rano, a jak uczyć się czy rozmawiać to też od deski do deski. I nie chodzi mi o picie alkoholu to jest jakiś tam dodatek, ale o to że będziemy szaleć od tego jest młodość. No cóż widać, że nie wszyscy tego chcą. Czuje się zawiedziona... I jest mi żal, że kolejna impreza, którą organizuję i się staram kończy się praktycznie przed 24. Kiedyś było inaczej...

Hej !
Melduję się po prawie dwóch dniach od tego jak rozżalona pisałam tekst zamieszczony wyżej. Złość już mi minęła, choć trochę żalu jeszcze gdzieś tam jest z tyłu głowy. Ten temat potrzebuję jeszcze parę dni i zapomnę o sprawie. Jutro ostatni oficjalny dzień moich wakacji... W środę mam spotkanie adaptacyjne czyli sprawy organizacyjne na pierwszym roku, odbiór legitymacji itp rzeczy. Jeśli ktoś nie śledzi mojego bloga od dłuższego czasu to zaczynam nowy kierunek mianowicie Gospodarka Turystyczna, wcześniej była to germanistyka. No cóż nie wyszło, nie ma co tego już roztrząsać. Dziwnie się czuje z tą myślą nowych studiów. Z jednej strony się cieszę i mam nadzieję, że teraz będzie lepiej ! Musi być ! Z drugiej strony boję się, stresuje, młodszy rocznik. Chciałabym poznać kogoś z kim się naprawdę zaprzyjaźnię i będziemy sobie pomagać !


wtorek, 15 września 2015

Krytyka mnie nie dotyka

Cześć !
Od najmłodszych lat byłam osobą o bardziej okrągłych kształtach, tak mi też zostało, nigdy się nie odchudzałam, nie próbowałam tych "czarodziejskich diet". Ogólnie muszę powiedzieć, że ja jem normalnie śniadanie, obiad, kolacja (opcjonalnie) i to nie są moim zdaniem jakieś niebotyczne ilości, jak niektórzy myślą patrząc na mnie. Muszę jednak przyznać, że jestem strasznym łasuchem, ale jakoś nie potrafię sobie odmówić słodyczy. Takim sposobem od dziecka jak możecie się tego domyślać byłam wyśmiewana i poniżana w gronie rówieśników. Nie mogę powiedzieć, że nie miałam przyjaciół, ale jednak zawsze znalazł się ktoś z uszczypliwymi wyzwiskami. Jakoś sobie z tym radziłam, mam silny charakter a te docinki jeszcze go wzmacniały. Na dodatek moje cechy osobowości są dosyć odważne, pomimo nadwagi nie miałam nigdy problemu z wyróżnianiem się strojem lub fryzurą. Do dziś nie mam problemu z robieniem sobie zdjęć, od czasu do czasu chodzę na sesje zdjęciowe z przyjaciółmi, a moje najlepsze według mnie zdjęcia wiszą na ścianie w formie napisu HOPE. Często także wystaje poza szereg w różnych dziedzinach, nie należę do tych cichych myszek. Kiedy byłam mała zawsze wyrywałam się do różnych projektów, a jak tylko zbliżał się apel w szkole to zgłaszałam się do największej ilości tekstu, bo czemu nie ;) Teraz już jestem bardziej powściągliwa przez różne doświadczenia życiowe, ale nie oznacza to że moja odwaga zmalała. Na pewno teraz czuję więcej stresu niż jak parę lat temu, wtedy myślałam sobie: Stres ? a co to takiego ? Teraz wiele razy przed wystąpieniem lub egzaminem czuję stres objawia się klasycznie bezsenność i ból brzucha. Myślę, że to dlatego, że podczas dorastania człowiek nabywa takiego wstydu i pewnego dystansu do innych ludzi. Łączą się z tym także moje wady np: szybciej mówię niż myślę i jestem niecierpliwa, ale wady ma każdy, próbuję oczywiście nad nimi pracować. Wiem, że bycie otyłym to nic zdrowego, ale to nie oznaka, żeby zrównywać takich ludzi z ziemią i obrażać ich.  Uważam, że to nie postura ani szata człowieka, mówi o kimś najwięcej tylko to co pokazuję w rozmowie z innymi ludźmi, jakich słów używa, jaką kulturę zachowuję i jaką wiedzę posiada. Niestety w dzisiejszych czasach ludzie puszyści często są skreślani pochopnie, nie  zważając na ich umiejętności.
Staram zawsze czuć i znać swoją wartość, więc kiedy ktoś mnie obraża nie zwracam na to uwagi wiem że to nie ma sensu, ignorancja takiego zachowania jest najlepszym sposobem.
A jakie wy macie zdanie na ten temat ?

wtorek, 1 września 2015

Czynny wsparcia

Hej !
Emocje jeszcze płyną mi w żyłach, ale muszę napisać o tym posta. Każdy z nas ma profile na różnych portalach społecznościowych i pewnie w znajomych nie macie tylko i wyłącznie swoich ulubieńców. Ktoś kto śledzi na bieżąco mojego bloga słyszał już o Panu D, który mi się podobał, a później tak nie ładnie zakończył znajomość. Teraz ma dziewczynę(Panią A) jakieś 7-8 miesięcy, obecnie są w Turcji na wakacjach. Każdy użytkownik takiego portalu jak facebook chce dodać zdjęcie z wakacji na swoje konto. Pan D wrzucił więc fotkę z Panią A na swój profil, mało tego ona też takowe wstawiła. No cóż, boli mnie to, ale co zrobię !? nic nie zrobię... I to nie jest, to co mnie wkurzyło najbardziej. Moja przyjaciółka Pani P, której mówię wszystko, wypłakuje się w rękaw, zdradzam wszystkie tajemnice ona bez żadnego problemu lajkuje mu zdjęcie z tą laska. Cholera by mnie wzięła! Może jestem dziwna i mam głupie poglądy, ale jeśli się z kimś przyjaźnię to osoba, która w jakiś sposób skrzywdziła moją przyjaciółkę bądź przyjaciela, nawet jeśli dała by najlepsze zdjęcie świata albo jakąś mega sentencje lub klip na facebook w życiu bym tego nie lajkneła. Takie są czasy, że życie opiera się także na świecie wirtualnym, więc taki lajk jest takim poparciem według mnie. Mój przyjaciel Pan M miał dziewczynę jakieś trzy lata temu, w sumie nie są skłóceni, ale tamta grupka przyjaciół obgaduje po cichu naszą, no i nie czarujmy się my ich także. Więc jeśli widzę, jej zdjęcie bądź kogoś z jej paczki to no ok może być fajne nawet, ale i tak nie lajkne tego, bo myślę, że była by to taka mała zdrada w stronę Pana M. Z swoimi przyjaciół staram się stać murem, choć czasami myślę, że to nie ma sensu... Po co ja to robię ? Żeby się ośmieszyć ? Nie raz ktoś napisał nie pochlebny komentarz np mojemu przyjacielowi i ja potrafiłam się wstawić za nim publicznie. Gdy mi się coś takiego przytrafiło, to przeczytałam jedynie słowa wsparcia w wiadomościach prywatnych.
A co wy o tym myślicie ?

środa, 26 sierpnia 2015

(nie)klasycznie

Cześć !
Dziś trochę o szkole, ponieważ trudno nie zauważyć że wakacje dobiegają końca co za tym idzie coraz więcej postów pojawia się u Was na blogach z tematem "back to school". Ja wprawdzie mam jeszcze miesiąc wakacji, ale tu zaczynają się schody. Moi stali czytelnicy wiedzą, że jestem właśnie po pierwszym roku germanistyki, która ku końcowi niestety nie skończyła się dobrze. Dlatego z początkiem lipca zapobiegawczo zapisałam się na inny kierunek, z myślą że powalczę na germanistyce we wrześniu jeśli się nie uda to trudno zacznę inny kierunek. Jest końcówka sierpnia a ja zrozumiałam, że chyba chce spróbować jednak tego nowego kierunki a germanistykę rzucić w cholerę ! Wprawdzie bardzo szkoda mi tego roku i tego zapieprzania do każdego kolosa, sesji zimowej. Natomiast z drugiej strony wiem, że jestem w stanie zdać dwa egzaminy, co do trzeciego nie wiem, mam mieszane uczucia... Miałam wykłady po niemiecku z kilku przedmiotów, ale tylko z jednego nie rozumiałam nic, totalnie nic jakby ktoś do mnie mówił po chińsku. Dodam, że na drugim roku jeśli bym zdała, miałabym ten sam przedmiot z ta samą osobą tyle, że to egzaminu wchodził by nie tylko wykład, ale i ćwiczenia. Przerywam moją pisaninę, ponieważ chcę zobaczyć z ciekawości kto z komentujących przeczyta to co napisałam, a kto jedynie odwoła się do obrazków. Myślę, że to jest skutek złego doboru specjalizacji, ja wybrałam translatorykę, gdzie pojawiają się języki specjalistyczne takie jak prawniczy, medyczny itd. To kierunek dla osób, które potrafią już płynnie mówić i pisać po niemiecku, którzy jedynie będą uczyć się słów tych bardziej wyspecjalizowanych i powtarzać jakąś tam gramatykę ewentualnie. Zresztą koleżanka mi mówiła, że to mega trudna specjalizacja i mam wybrać kulturę, ale niestety było już za późno. Dużo mogłabym o tym pisać jak to się stało, ale nie chcę przynudzać, mogę Wam jedynie poradzić, żebyś przed wyborem studiów porządnie przeczytali czym zajmuje się dana dziedzina i co dokładnie będzie Wam wpajane. Teraz powiem co mnie najbardziej dręczy i męczy od kilku dni... N Straszliwie ciężko mi przed rodziną i znajomymi przyznać, że to było dla mnie za trudne studia i nie dałam rady. Jestem ambitną osobą zawsze brnęłam dla najwyższych wyników i jak myślę o tym to czuje się tak źle, smutno, aż chce mi się płakać. Próbuję sobie to tłumaczyć, że nie ja pierwsza zmieniam studia, że może tak będzie lepiej, ale jednak cały czas czuję tą skrzywdzoną ambicje. Na dodatek jednak boję się co będzie na tych nowych studiach, czy sobie poradzę ? Czy będę mieć choć jedną koleżankę bądź kolegę ? Wiem, że muszę być dzielna i silna oraz myślę, że Bóg ma do mnie dobry plan ! :)

Inspirations 










poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Uważaj pająk !

Hej !
Dziś przychodzę do Was z tematem fobii. Nie wiem czy każdy z Was ma jakieś fobie myślę, że częściej się zdarza się to kobietą niż mężczyzną, ale nie jest to regułą. Osobiście, ja boję się panicznie pająków. Bardzo nie lubię, kiedy ktoś się z tego śmieje, albo lekceważy to. Niestety w domu na zrozumienie mogę liczyć jedynie ze strony mamy i babci. Gdy powiem ojcu, że jest gdzieś pająk, żeby go zabił to on albo weźmie go do ręki czego nienawidzę albo tylko go wystraszy a to paskudztwo jedynie ucieknie i żyje sobie gdzieś w mieszkaniu. Mama lub babcia zabiją zawsze czymś co maja pod ręka np: kapciem albo gazetą wyrzucą w chusteczce do kosza i umyją ręce. Czy ja zbyt wiele żądam ? Mam wrażenie, że nie ! Strasznie się boje tych stworzeń, zresztą w ogóle nie lubię, owadów i wiem, że może komuś ciężko to zrozumieć, szczególnie jak się "niczego" nie boi. Czasami tak bardzo potrafię się wystraszyć, że aż się popłacze, towarzyszą temu wielkie emocje. Najgorzej jest wtedy, kiedy leżę w łóżku i nagle z tyłu lub z boku na ścianie lub na pościeli zobaczę pająka. Nie potrafię opisać tego co w tym momencie czuję: strach, smutek, złość, bezsilność, paraliż i wiele więcej. Przyznam, że jeśli pająk jest poniżej moich ramion to ja umie się zebrać w sobie i zabić go, ale jeśli jest gdzieś na suficie to boje, się że jak go zabije to on spadnie mi na głowę. Ohyda ! Moja fobia profesjonalnie nazywa się arachnofobia, ale jest wiele innych fobii. Ludzie boją się przeróżnych rzeczy myszy, małych pomieszczeń (klaustrofobia), dużych wysokości (lęk wysokości), krwi, gołębi, ciemności itd itp. W większości przypadków na strachu się kończy, bo przecież racjonalnie myśląc co może zrobić nam taki mały pająk bądź mysz. Uważam, że jest to także połączenie strachu z obrzydzeniem, ponieważ, lwa też pewnie bym się bała, ale tylko dlatego, że jest drapieżnym zwierzem a nie dlatego, że się go brzydzę, bo w gruncie rzeczy gdybym wiedziała, że mnie nie pogryzie to chętnie bym podeszła i go pogłaskała, przytuliła. No cóż musimy z tym walczyć i mogą nam w tym pomóż najbliżsi, przekonałam się na własne skórze nie raz podczas ataku pająka. A wy boicie się czegoś ? Jak sobie z tym radzicie ?


środa, 19 sierpnia 2015

Śnij słodko

Cześć !
Czy śniliście kiedyś tak bardzo, że myśleliście że to naprawdę się dzieje. Kiedy są to koszmary to cieszymy się, że jednak nie dzieje się to na jawie. Natomiast, gdy nasza senna wyobraź płata nam figle, które chcielibyśmy przeżyć, a jedynie po pewnym czasie się budzimy czujemy się dosyć dziwnie. Nie wiem czy wszyscy tak mają, ale ja czuję wtedy z jednej strony smutek a z drugiej taką złość i nie moc, jest to naprawdę dziwne uczucie które trudno dokładnie sprecyzować. Wiele snów umyka nam z biegiem czasu, nawet niektóre po kilku minutach po przebudzeniu. Ja jednak pamiętam jeden z moich znów dosyć szczególnie, bowiem śnił mi się chłopak, którego nie znam, ale skoro mogą nam się śnic osoby, które już kiedyś widzieliśmy to drogą dedukcji sądzę, że może po prostu widziałam go na ulicy. Przechodząc do setna, fabuła tego snu polegała na tym, że on mnie pocałował i tak to się całowaliśmy przez cały sen aż do mojego przebudzenia. Kiedy się obudziłam, sama nie wiedziałam czy to mi się przytrafiło czy to sen. Niestety był to tak piękny sen, ale jedynie sen... Pamiętam go do dziś, myślę sobie, że przeżyłam tak bardzo ten sen, ponieważ nigdy nie miałam chłopaka, a przecież każda młoda dziewczyna chce być kochana przez jakiegoś chłopaka. Przebrnęło to przeze mnie mentalnie i duchowo, rzadko się tak zdarza, ale w tamtym dniu długo myślałam o nim. Zdecydowanie częściej zdarzają mi się takie dziwne sny kiedy to łączy się temat seriali, internetu, moich przyjaciół z rodziną, muszę przyznać, że czasami po przebudzeniu po czymś takim zastanawiam się jak mój mózg to ze sobą pozlepiał wychodzą bardzo komiczne i śmiesznie nie raz sny. A wy często śnicie ? Przeżywacie swoje sny mentalnie lub duchowo ? Zapadł w Waszej pamięci jakiś wyjątkowy sen ?

Serdecznie zapraszam na mój Fanpage !!! KLIK ! :P

sobota, 1 sierpnia 2015

wspomnienia jak bumerang

Hej !
Zastanawiam się jak długo można za kimś tęsknić ? Nie rozmawiam z Panem D, (o którym był już post jeśli ktoś nie czytał to zapraszam ---> tutaj kliknij) już dobre 10 miesięcy a wciąż czasami tęsknie za tymi dniami, kiedy tak cudnie nam się rozmawiało i śmiało. Nawet jeśli wtedy ja łudziłam się, a on zwyczajnie mnie wykorzystywał. Oczywiście nikomu z moich bliskich znajomych staram się już o nim nie mówić, wiem co by powiedzieli. "Daj sobie wreszcie spokój ! Ile można !" Tyle, że ja to wiem, ale przychodzą momenty, w których to wraca, jak bumerang. Tak samo jest z Panem A (post ---> Tutaj kliknij), natomiast z nim nie rozmawiam już ponad 1,5 roku. Mimo, że dostałam wiele komentarzy, aby napisać, spróbować, wyciągnąć rękę. Ja jednak nie dałam rady tego zrobić. Zbierałam się do tego, ale odbijałam się między różnymi myślami. jakby od gumowych ścian. To bardzo trudne, boje się reakcji, nie wiem jaki jest teraz jak się zmienił, czy nie wyśmiałby mnie, albo zbluzgał i odprawił z kwitkiem...
Oprócz tych wspomnień, które chwilami strasznie mnie dręczą, czuję często pustkę. Mam przyjaciół, i to kochanych, spotkamy się, śmiejemy, wygłupiamy. Są jednak takie dni, w których oni spotykają się z innymi przyjaciółmi, każdy z innymi. To jest ten moment, w którym sobie myślę: Pan M ma przyjaciół z uczelni, pracy i paru z dawnych lat szkolnych, Pani S i Pan P (są parą) mają też różnych przyjaciół z pracy, uczelni i z młodzieńczych lat, a ja ? odcięłam się od Pana D i Pana A, już nie wspomnę o Pani S oraz Pani A, bo spotykaliśmy się tylko na urodzinach i nawet ze sobą nie pisaliśmy, od razu było wiadomo, że to daleko nie "pojedzie". Z drugiej strony wiem, że z Panem D dalej nie miało by to przyszłości, natomiast z Panem A sama jestem sobie winna :/. Do tego jeszcze Pani P, moja najlepsza przyjaciółka przez ostatnie lata. Niestety Panią P skończył się również, piękny, szalony, różowy świat przyjaźni. Odkąd ma pracę i chłopaka jest uchwytna jedynie na faceboook-u. O kawie i pogaduchach można zapomnieć, nawet zmieniły nam się nie co charaktery. Brakuje mi kogoś takiego kto był by dla mnie a ja dla niego. Pokrewieństwo dusz, kto by wysłuchał i poradził, i kto by chciał, żebym to ja słuchała i radziła.


Zapraszam serdecznie na mój fanpage na facebook-u, lajkując go będziecie zawsze na bieżąco !
Fanpage <----- clik ;P  lub u góry po prawej stronie macie Likebox-a dla ułatwienia sprawy ;P

wtorek, 28 lipca 2015

hej hej wakacje ! ^.^

Cześć !
Wreszcie jestem już po kilku dniowych wakacjach w Jastrzębiej Górze nad ukochanym morzem. Ostatni raz nad morzem byłam kiedy miałam około 8 lat, więc zbyt dużo nie pamiętam z tamtych wakacji. Później jeździłam tylko w góry. Nienawidzę gór pod względem wycieczkowym, nic tylko się na nich męczę, żaden to dla mnie odpoczynek, bądź radość z spędzania wolnego czasu. Morze to co innego, pomimo tego, że nie wiele pamiętałam i tak cały czas czułam tą miłość do wody i piasku ! Jak tylko tam przyjechałam musiałam wejść do morza, tak też uczyniłam. Cudownie ! wprost nie możliwe jest opisanie tego uczucia w moim sercu. Wariacja ! *.* Jak się też podczas plażowania okazało, nie wyrosłam z zabaw w piasku ;) Jako porządna plażowiczka wybudowałam swój zamek ;P Oczywiście pocztówki wysłałam już pierwszego dnia dla najbliższych przyjaciół Pana M, Pani S oraz Pana P. Kupiłam im jeszcze po małej drobnostce, dosypując do nich odrobinkę piasku i po 3 muszelki, które zbierałam nad brzegiem Bałtyku. Te małe prezenciki podarowałam dziś zaraz po przyjeździe Pani S oraz Panu P. Z Panem M spotykam się dopiero w czwartek. Podczas wyjazdu, zaliczyliśmy także spontaniczną wycieczkę do Sopotu. Chciałam zobaczyć molo. Muszę przyznać szczerze, że wyobrażałam sobie je trochę dłuższe, ale i tak jestem z tego wypadu zadowolona. A teraz zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć mojego autorstwa. 
















środa, 22 lipca 2015

Priorytetem jest rozmowa

Hej !
Ostatnio w mediach przewija się temat Ewy Farny, która ostatnimi czasy troszeczkę nabrała na wadze. Na koncercie radia zet i dwójki przez koszulkę jaką ubrała pokazała, że nie przejmuje się tym. Troszkę nad tym myślałam. Zaznaczę, że ja mam jeszcze więcej kilogramów niż ona i może rozumiem ten temat trochę jakby od tej drugiej strony. Denerwuje mnie to, bo przecież ona ma dobrze śpiewać, a nie wiem jak to ma się do jej figury, przecież nie jest modelką czy aktorką. No taaak ! Jest osobą publiczną = musi wyglądać jak wieszak ? W dzisiejszych czasach już tak jest, że szczuplejsi i ładniejsi ludzie mają łatwiej w życiu. Ludzie odbierają ich jako tych z pozytywnymi cechami oraz niejednokrotnie myślą, że mają wyższe wykształcenie niż jest w rzeczywistości. Nie powinniśmy oceniać ludzi jak książki po okładce, ale nawet jeśli znasz to przysłowie... to ile razy oceniłeś/łaś kogoś po ciuchach, wyglądzie ? Sama przyznam, że nie raz mi się to przydarzyło, i wiecie co, nie raz się "sparzyłam". Osobiście nie chciałam i nie chce być oceniana przez kogoś po wyglądzie, choć wiem że często tak jest. To świat i najnowsze trendy uczą nas, nie raz złych wzorów traktowania innych ludzi.
Pamiętajcie, żeby z nowo poznanym człowiekiem porozmawiać, bliżej poznać nim go skreślicie, ponieważ jego waga, ubrania, włosy lub twarz nie zawsze wyrażają to co jest naprawdę w jego głowie i sercu.

Zapraszam serdecznie na mój fanpage na facebook-u, lajkując go będziecie zawsze na bieżąco !
Fanpage <----- clik ;P  lub u góry po prawej stronie macie Likebox-a dla ułatwienia sprawy ;P

sobota, 18 lipca 2015

W tym wieku ? ;0

Cześć !
Męczy mnie ostatnio jedna myśl, z którą nic nie potrafię zrobić. Mianowicie wyjeżdżam na wakacje z rodzicami i babcią. Mam 20 lat i jednak czuję się z tym dziwnie, z drugiej zaś strony nie będę siedziała sama w domu. Moi znajomi mają drugie połówki, bądź kumpli z którymi mogą jechać chociaż na kilka dni, a ja ? A ja nie i zaczyna mi to doskwierać. Mój najlepszy przyjaciel Pan M wrócił nie dawno z mega wakacji, naprawdę z opowiadań i ze zdjęć świetnie to wyglądało. Najpierw zaliczył Paryż, później Barcelonę, później Majorkę. Wiadomo, że na takie wakacje bym z nim nie pojechała, bo on pracuję więc ma na to pieniądze ja na razie muszę się uporać ze studiami. Chodziło mi raczej o 3-5 dni gdzieś nie daleko z paczką przyjaciół, albo chociaż na jeden dzień np: Kraków, Wrocław lub Warszawa. Nawet to nie było mi jeszcze dane. Mam wrażenie, że oni nie chcą ze mną  gdziekolwiek jechać, boją się, że będę za wolna dla ich tępa ? Sama nie wiem, ale trochę mi przykro z tego powodu. Szczególnie, że ostatnio Pan M jechał na wycieczkę do Warszawy z koleżanką, którą notorycznie obgaduje, że ciągle jest niezadowolona i nie potrafi się zdecydować na cokolwiek. Nagle kiedy ja mu proponuję wycieczkę do Wawy, on mi mówi, że jedzie z nią. Nie pierwszy raz zaistniała taka sytuacja...

Zapraszam serdecznie na mój fanpage na facebook-u, lajkując go będziecie zawsze na bieżąco !
Fanpage <---- klik =)   lub u góry po prawej stronie macie Likebox-a dla ułatwienia sprawy ;P

wtorek, 14 lipca 2015

F&F ---> Finally Facebook

Cześć !
Dziś z bardzo króciutkim postem, aczkolwiek bardzo treściwym i bardzo ważnym dla mnie. Zapraszam Was wszystkich na mojego świeżo upieczonego fanpaga na facebook-u  !!!

Fanpage Blog Estery !!!   <----- Lajkujcie :D

Wiem, że wiele osób przesiaduję na facebook-u w różnych celach np: rozmowy z znajomymi bądź zwyczajne zabijanie nudy ;) Lajkując moją stronę na facebook-u jesteście na bieżąco z nowymi postami :D A kto wie w jaką stronę rozwinie się moja praca, wiem jedno to zależy od Was ! Więc jeszcze raz zapraszam Was gorąco i serdecznie na mojego facebook-a ! Każdy lajk na wagę złota :P

 PS Jeżeli macie fanpage na facebooku swoich blogów to wklejajcie linki pod tym postem a chętnie                                                odwiedzę i uczciwie odwdzięczę się lajkiem :D

piątek, 10 lipca 2015

Inspiracje ! proszę

Cześć !
Czuję ostatnio pragnienie spróbowania czegoś nowego ! Sama nie wiem czego, ale wiem, że muszę wprowadzić jakąś zmianę w swoim życiu. Aktualnie rano przepisuję notatki z wersji papierowej na elektroniczną, ponieważ są to pożyczone notatki. Nikt z naszej grupy nie był wstanie czegokolwiek zapisać na tych zajęciach, babka mówi tak maksymalnie zawile i trudnym słonikiem oczywiście po niemiecku, że naprawdę szkoda gadać. Podzieliłam się z dziewczynami z uczelni, żeby było mniej, każda wzięła 4 strony. Akurat mnie trafiły się takie gdzie laska pisała w zeszycie w kratkę, zero odstępów, na ksero oczywiście odbiło się równie dokładnie pismo jak i krata, wszystko się zlewa, ale staram się nie narzekać, raczej cieszyć się, że mam jakiekolwiek notatki. Biorę się w garść i odczytuję powoli. Chcę to zrobić jak najszybciej i mieć z głowy. Niestety widzę, że jeszcze się pomęczę, zostało mi jeszcze dosyć sporo a później jeszcze tłumaczenie. Mimo tego popołudniowy czas chciałabym poświęcić na robienie czegoś nowego, ciekawego i inspirującego.Niestety na razie siedzę popołudniami u babci na kanapie... Do babci mam przez podwórko, dlatego od dziecka obiady jem u babci a później siedzę u niej z mamą, czasami też z tatą, aż do godziny koło 18. Posiedzimy popijając kawę, rozmawiamy zerkając w TV i później do domu. Nie mówię, że mi to nie pasuje, ale dzień w dzień to staje się dobijające szczególnie w wakacje, poza nimi zawsze wezmę notatki i sobie je czytam. Z drugiej strony jeśli pójdę do domu to będę sama siedziała najprawdopodobniej przed komputerem i to też do kitu. Na szczęście za parę dni wraca mój przyjaciel Pan M z wyjazdu, zaliczymy jakieś spacery i może wpadniemy na jakieś ciekawe i oryginalne pomysły. Czekam również na Wasze ciekawe, oryginalne pomysły spędzania czasu w wakacje ?

wtorek, 7 lipca 2015

Naiwna jak dziecko

Cześć !
Nastała noc a wraz z tym natłok myśli... Czasami mam takie moment w których się zatrzymuje i myślę o różnych rzeczach np, że jeszcze półtora roku temu było zupełnie inaczej. Przyjaźniłam się z Panem A i Panem D. Miałam większy kontakt z moją przyjaciółką Panią P oraz zapoznanymi przez właśnie Panią P, Panią S i jej siostrę Panią A. Teraz widzę jak wszystko się posypało, każdy jakby poszedł we własną stronę :( Choć najbardziej chyba żałuje utraty kontaktu z Panem A, wiedziałam, że jest praktycznie cały czas dostępny. Mogłam do niego pisać o każdej porze dnia i nocy. To było bardzo skomplikowane, jak niektóre związki na fb. On i ja poznaliśmy się jeszcze w gimnazjum. Od zawsze mi się podobał, ale wiecie jak to jest w szkole. Na dodatek on jest wyjątkowo wysoki i bardzo szczupły a ja wręcz odwrotnie. Wtedy myślałam, że to nie problem, w sumie dalej tak myślę, ale wiem że wiele osób się śmiało mnie jednak to nie obchodziło dla mnie zawsze najważniejsza jest miłość. Dopiero po gimnazjum tak naprawdę nawiązaliśmy kontakt. Niestety nie zawsze byłam sobą i doceniałam, że mam Go jako przyjaciela blisko siebie. Często pokazywałam pazurki, byłam uparta no i postulowałam odmienne zdanie na jakiś temat, żeby znów móc zrobić szum, zainteresować, chciałam żeby zwrócił na mnie uwagę. On też nie był święty, uparty jak ja. Na dodatek chciałam czegoś więcej, miałam dziwne uczucie, że coś by było między nami, gdyby nie to, że wstydziłby się przed kolegami mieć taką dziewczynę. W końcu po przepłakaniu kilku wieczorów poczułam, że już mogę się z nim tylko przyjaźnić. Miałam bojowe nastawienie nie zakochać się. Aż Pan A zapoznał mnie z Panem D no i postanowienie poszło się gwizdać, ale to już opisywałam http://blog-estery.blogspot.com/2015/05/pan-d.html w tym poście. Pewnego wieczoru pamiętam bardzo dokładnie nawiązała się bardzo płynna rozmowa z Panem A, i tak od słowa do słowa. Nagle stoczyło się na temat bycia parą. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo to dość intymne, ale naprawdę otworzyłam się przed nim i poczułam motyle w brzuchu. Drugiego dnia cała w skowronkach chciałam potwierdzenia słów napisanych mnie dzień wcześniej, ale zamiast tego otrzymałam wyjaśnienia, że mnie przeprasza, ale on wziął dużą ilość tabletek i nie wiedział co pisze (brał tabletki na kręgosłup). Poczułam się strasznie a kiedy przypominałam sobie jak szczerze i otwarcie opisywałam mu moje uczucia to miałam ochotę dać sobie w twarz, że znowu pozwoliłam przez swoją naiwność zrobić z siebie kompletną idiotkę. Później było ino gorzej, niby mu wybaczyłam i udawałam, że zapomniałam, ale tak naprawdę to za mocno zabolało. Stałam się jeszcze gorsza i bardziej wredna dla niego na każdym kroku. Później były moje urodziny, on powiedział, że nie przyjdzie raczej (coś mu wypadło), ale wyśle mi jeszcze sms z potwierdzeniem. No cóż nic nie dostałam, więc po kilku dniach kiedy się do mnie odezwał zrobiłam mu awanturę, jak teraz to przemyśle to zastanawiam się co mną kierowało... Jak się okazało, napisał mi sms tyle, że odebrał Go mój przyjaciel Pan M, który wiecznie miał i zawsze ma moją komórkę w ręku. Oczywiście ja zamiast Go przeprosić, że nie widziałam to jeszcze bardziej Go zbluzgałam. I tak przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Teraz tego, żałuje, ale wstydzę się napisać już tyle czasu minęło. Ponad rok nawet nie widziałabym co mu napisać :/ 
Do następnego !

wtorek, 30 czerwca 2015

Nutka pozytywnej energii

Hej !
Dziś wreszcie z pozytywnymi wiadomościami, mianowicie zdałam egzamin na którego wyniki jeszcze czekałam. Przynajmniej  jeden z głowy uff... Podniosło mnie to na duchu. Co będzie dalej zobaczymy, nie chce się znów dołować na zapas.
Inna sprawa, że od około dwóch tygodni podoba mi się torebka, nad którą się zastanawiam. Na pewno wiecie o jaką mi chodzi jest zrobiona z gumy, ma różne wakacyjne kolory a raczki ma zrobione z sznura. Bardzo mi się podoba, ale waham się nad kupnem, ponieważ nie jest tania. Kosztuje około 100 zł i nie wiem czy się zdecydować czy nie. Co myślicie ?
Byłam dziś także u fotografa wydrukować parę swoich zdjęć. Przyznam, że moja figura nie jest idealna a wręcz bardzo odbiega od jakiegokolwiek ideału, pomimo tego uwielbiam pozować i robić sobie zdjęcia. Często z całej sesji zdjęć czyli około 300-500 zdjęć wybieram 3, ale i tak uwielbiam to robić. Za obiektywem też lubię stać i sama robić komuś zdjęcia. Dlatego tak się uzupełniamy z moim przyjacielem lub przyjaciółką i zawsze on/ona robi mi a ja jemu/jej. Okej, ale przejdźmy do sedna, więc wywołałam parę moich zdjęć, ponieważ mam na ścianie duży napis HOPE, który jest wykonany z ramek wypełnionych moimi fotografiami, na których pozuje sama lub z przyjaciółmi. Niestety ma już rok a wiele się u mnie pozmieniało. Jest tam zdjęcie z mojej 18-nastki, oraz z paroma osobami z którymi już utrzymuje słaby kontakt, dlatego tez postanowiłam to zmienić. Zostawię zdjęcia z przyjaciółmi, którzy są ze mną blisko a resztę wymienię na swoje nowe "perełki", które zostały mi zrobione przez ostatni rok.
Do następnego !

sobota, 27 czerwca 2015

Wakacje ? Nie sądzę =(

Cześć !
Długo mnie nie było i przez ten długi czas rozegrało się dużo moich życiowych "dramatów". Ostatni mój post był przed sesją... Do sesji jeszcze jakoś szło, prawie wszystko zdałam w pierwszym terminie miałam 6 dni pozornego wolnego. Wiadomo musiałam się uczyć do czterech egzaminów. Uczyłam się rano, popołudniu, wieczorem jak tylko mogłam nosiłam notatki nawet do babci. Później pierwszy, drugi, trzeci i czwarty egzamin. Pierwszym łączył się z czwartym, ponieważ była forma pisemna i ustna... Niestety nie zdałam ani pisemnej ani ustnej, najgorsze jest to że do pisemnego brakowało mi jedynie 1%. Trzeciego egzaminu też nie zdałam, zresztą w tym przypadku wiedziałam zaraz po, bo w teście były zrobione luki, niestety mój poziom języka to raczej jeszcze nie to :/, czekałam jedynie na potwierdzenie niezaliczenia. Na wyniki drugiego czekam! Bardzo się denerwuje i stresuje. Przykro mi było szczególnie, że bardzo dużo się uczyłam naprawdę nie przesadzam nie uczyłam się jedynie w nocy, ale wypocząć kiedyś też trzeba. Zapisałam się już na inną uczelnie, ponieważ będę próbować zdać nie zaliczone testy, natomiast muszę mieć jakąś alternatywę w razie draki. Myślę tylko sobie co tu zrobić jeśli pozaliczam we wrześniu testy wszystkie z równoczesnym dostaniem się na inną uczelnie ? Chciałam znaleźć jakąś prace, ale w sumie potrzebowałabym prace tylko na lipiec, bo później chce się już uczyć. Natomiast mogę się wreszcie oddać prowadzeniu bloga. Więc zapraszam częściej =)

wtorek, 2 czerwca 2015

i po co mi to było ?

Nie ma co ukrywać znów mam przysłowiowego doła; mimo pozytywnie zaczętego dnia. Rano dowiedziałam się, że zdałam przedmiot, z którego babka uwala jak tylko może. Bałam się strasznie, ale dałam rady uff... I na tym się skończyło, bo później kiedy szłam na autobus musiałam wyjść w największą ulewę i to nieprawdopodobne, ale jak tylko doszłam po budkę autobusową przestało padać i wyszło słońce grr... W sumie nie o tym chciałam pisać, więc przejdźmy do sedna, moja mama znów chce zmienić samochód. Znów ? A no tak, bo przecież zdała prawko 5 lat temu i od razu po tym kupiła samochód (mój tata nie jeździ), po czym trzy lata później to ja zdawałam prawko. Przyznaje miałam z tym problem, kupę stresu, nieprzespanych nocy i zszarpanych nerwów w końcu zdałam tak się cieszyłam, że w końcu! Obiecywano mi "jak zdasz kupimy Ci małe autko, żebyś nabrała wprawy" słyszałam to bardzo często; naprawdę. A teraz mija już półtora roku a ja samochodem jechałam hmm... z 7 razy. Paranoja to się kręci w kółku oni nie rozumieją mnie a ja nie rozumiem ich. Ja nie wymagam jakiegoś bmw nie musi kosztować 7tys. po za tym sama sobie zbieram więc moglibyśmy jakoś połączyć siły. Ich argument jest jeden bo ja nie jeździe!!! No jak mam jeździć jak cały czas nim jeździ mama a jak gdzieś jedziemy to, albo nie ta trasa, albo jedzie z nami moja babcia (też kierowca), którą mega kocham, ale w samochodzie mnie dobija. Traktuje mnie jak małe dziecko, i boi się ze mną jechać; wiem czuje to i nie dam sobie w mówić, że tak nie jest. Ja wiem, że dobrze jest słuchać rad starszych, bardziej doświadczonych, ale no błagam stając na światłach nie trzeba mi mówić, że mam wrzucić jedynkę, albo przy skrzyżowaniach czy światłach, że mam hamować. Nie ma co się łudzić, te prawko to mam narazie po to, żeby ładnie w portfelu wyglądało, a później to żeby zapełnić rubrykę CV.

sobota, 30 maja 2015

Pan D

Cześć wreszcie trochę czasu na pisanie więc zaczynam.

 Początek historii miał miejsce w Sylwestra z 2012 roku na 2013 rok, składając sobie życzenia, dzwoniąc po znajomych nagle moja koleżanka dała mi telefon z rozpoczętą już rozmową z Panem D. Nie znałam Go, byłam już "rozluźniona" dosyć wiadomo jak to w Sylwestra, składałam mu życzenia a on mnie. Po kilku dniach okazało się, że chodzi do klasy mojego kumpla Pana A. (Sam Pan A. to temat dosyć szeroki, ale o tym może kiedy indziej). W lutym ,chodząc jeszcze do liceum, zaczęły się ferie, Pan A chciał mnie zapoznać z Panem D. Tak się też stało i czasami myślę, że lepiej by było gdybyśmy się wtedy nie spotkali. No i cóż tak się potoczyło zakochałam się, choć na początku było to tylko zauroczenie. Zaczęliśmy się spotykać na kawę, herbatę, różne rzeczy w międzyczasie się działy, wiele moich przyjaciół wcześniej mówiło mi, że nie ma o co walczyć. Pamiętam jedna dużą kłótnie walczyłam jak lew o to by nie stracić z nim kontaktu, możliwe że już wtedy wyczuł jak bardzo mi zależy. Byłam naiwna, Pan D wiedział, że mi się podoba zwodził mnie jak tylko mógł. Nie należę do szczupłych kobiet, dlatego też nie miałam nigdy chłopaka ani żaden się mną zbytnio nie interesował. Natomiast Pan D robił wiele dwuznacznych według mnie rzeczy wobec mnie, no bo jak zinterpretować kartkę z wakacji z Włoch w kształcie serduszka albo róże nie wspominając o naszych rozmowach. Uczucie i jego gesty doprowadzały mnie do szaleństwa, ponieważ momentami myślałam, że coś z tego będzie a z drugiej strony, że to nie możliwe. W końcu 24 grudnia o północy radośnie oświadczył mi że ma dziewczynę. To był dla mnie szok, pamiętam płakałam pół nocy a rano ledwo żywa udawałam przed bliskimi szczęśliwą. Jak się później okazało ten związek trwał aż cały tydzień. Później była moja studniówka oczywiście zaprosiłam Pana D. Ogólnie mówiąc olałam wszystko i się bawiłam, żeby wynieść choć ksztę radości ze swojej własne studniówki, ponieważ on ciągle gdzieś znikał a na koniec podrywał dziewczynę kolegi z klasy. Było mi tak przykro i smutno. Wróciłam do domu i znów płakałam do poduszki, z perspektywy czasu wolałabym iść sama. Dalsze dni i tygodnie po studniówce pokazywały, że miedzy nami powstawały jakieś konflikty nawet nie kłócąc się było czuć zgrzyty. Tyle, że ja Go po prostu kochałam i cokolwiek by nie zrobił jakoś przeszła mi złość i go wytłumaczyłam sama przed sobą. Nagle coś we mnie pękło i nie pisałam do niego, ale on do mnie tez nie i tak wytrzymaliśmy jakieś dwa miesiące. Po tym czasie napisałam do niego i wyciągnęłam rękę, bo gdybyśmy się pokłócili to wiedziałabym dlaczego ze sobą nie rozmawiamy a tak było to dziwne, nie chciałam trwać w takiej sytuacji. Niestety dopiero co się pogodziliśmy i myślałam, że spędzimy całe wakacje na jakiś wypadach na kawę, do kina itp Pan D ogłosił mi, że wyjeżdża na 2 miesiące do pracy do wujka do Irlandii. Świetnie... Podczas jego nieobecności gadaliśmy czasami przez Skype a gdy wrócił zamiast się spotkać i nadrobić stracony czas on pokazał focha nie wiedzieć czemu, ja nie byłam mu dłużna no i hmmm... Takim sposobem nie rozmawialiśmy od 8 miesięcy, właściwie nawet się nie pokłóciliśmy ostatnie jego słowa to "ja spadam, może będę potem paa"  Byliśmy przyjaciółmi przynajmniej tak myślałam i Pan D tak mówił, ale chyba tak nie myślał. Nie ukrywam, że liczyłam na coś więcej, ale przeliczyłam się nawet w kwestii przyjaźni. Sama nie wiem co o tym myśleć, w tym roku napisał mi życzenia urodzinowe jakby nigdy nic i na święta. Za urodzinowe podziękowałam, ale na świąteczne nie byłam w stanie odpowiedzieć wciąż czuje, żal. Na dodatek ma dziewczynę, początkująca modelka i studentka dziennikarstwa Pani A, zapomniałam wspomnieć, że Pan D marzył o karierze modela jak mieliśmy jeszcze kontakt sama robiłam mu zdjęcia. Najgorsze jest chyba to, że wszyscy moi przyjaciele myślą, że to już jakby skończony wątek, w końcu mówili mi co o nim sądzą, ale ja cały czas o nim myślę i za żadne skarby nie mogę przestać ale też nie mogę się nikomu przyznać, że wciąż coś do niego czuje mimo wszystko. W najmniejszym skrócie opisałam sytuacje, która w jakiś sposób wciąż mnie boli i często do niej wracam, więc pomyślałam, że warto opisać, aby każdy czytelnik wiedział co się kryje za hasłem Pan D.

sobota, 23 maja 2015

II

Czas zacząć pisać konkretami, więc na początku zaznaczę, że inspiracje do prowadzenia bloga zaczerpnęłam z serialu, więc mówiąc o kimś z mojego otoczenia będę używała Pan/Pani + pierwsza litera imienia ;).

Mam chwilkę czasu, wymuszony odpoczynek choć troszkę w sobotę wytchnienia od nauki. Studiuje germanistykę, ogólnie podoba mi się choć teraz widzę że akurat wybrałam najtrudniejszy profil czyli translatorykę. Problem polega na tym, że na jednych zajęciach robimy jak w szkole tylko bardziej rozszerzony działy o rodzinie, hobby, zdrowiu itp, zaś z drugiej strony mamy zajęcia typowo prawnicze na których mało kto coś rozumie z wyłączeniem osób, które mieszkały zagranicą. Jestem ambitną osobą i chce osiągać jak najlepsze wyniki, ale tam jak coś zdam to już się ciesze, że mam to z głowy i z tym mi źle, uczę się jak tylko mogę, więcej nie dam rady, Paranoja uwielbiam ten język i zajęcia z nim, ale uzyskanie zaliczenia z typowo prawniczych zajęć to graniczy z cudem, obawiam się że po prostu to jest zbyt trudne dla mnie. Choć nie mam z kim o tym pogadać, przytłacza mnie to powoli coraz bardziej i na samą myśl boli mnie brzuch...

czwartek, 21 maja 2015

Słowem wstępu

Hej,
Wiele blogów już miałam, wiele zmarnowałam i zawsze obiecywałam sobie, że to ten, na długo niestety rzadko dotrzymywał roku. Myślę, że to spowodowane było tym, że nie mogłam pisać o sprawach, które  dzieją się wokół mnie szczerze, otwarcie bez skrępowania, że któryś z moich przyjaciół obrazi się o jakieś słowa zawarte w tym czy innym poście. Postanowiłam więc spróbować jeszcze raz natomiast o blogu nie mówię nikomu a czytelnicy, czyli także Ty znają mnie jako Estera.
Witam na moim Blogu i zapraszam do lektury ;)