wtorek, 30 czerwca 2015

Nutka pozytywnej energii

Hej !
Dziś wreszcie z pozytywnymi wiadomościami, mianowicie zdałam egzamin na którego wyniki jeszcze czekałam. Przynajmniej  jeden z głowy uff... Podniosło mnie to na duchu. Co będzie dalej zobaczymy, nie chce się znów dołować na zapas.
Inna sprawa, że od około dwóch tygodni podoba mi się torebka, nad którą się zastanawiam. Na pewno wiecie o jaką mi chodzi jest zrobiona z gumy, ma różne wakacyjne kolory a raczki ma zrobione z sznura. Bardzo mi się podoba, ale waham się nad kupnem, ponieważ nie jest tania. Kosztuje około 100 zł i nie wiem czy się zdecydować czy nie. Co myślicie ?
Byłam dziś także u fotografa wydrukować parę swoich zdjęć. Przyznam, że moja figura nie jest idealna a wręcz bardzo odbiega od jakiegokolwiek ideału, pomimo tego uwielbiam pozować i robić sobie zdjęcia. Często z całej sesji zdjęć czyli około 300-500 zdjęć wybieram 3, ale i tak uwielbiam to robić. Za obiektywem też lubię stać i sama robić komuś zdjęcia. Dlatego tak się uzupełniamy z moim przyjacielem lub przyjaciółką i zawsze on/ona robi mi a ja jemu/jej. Okej, ale przejdźmy do sedna, więc wywołałam parę moich zdjęć, ponieważ mam na ścianie duży napis HOPE, który jest wykonany z ramek wypełnionych moimi fotografiami, na których pozuje sama lub z przyjaciółmi. Niestety ma już rok a wiele się u mnie pozmieniało. Jest tam zdjęcie z mojej 18-nastki, oraz z paroma osobami z którymi już utrzymuje słaby kontakt, dlatego tez postanowiłam to zmienić. Zostawię zdjęcia z przyjaciółmi, którzy są ze mną blisko a resztę wymienię na swoje nowe "perełki", które zostały mi zrobione przez ostatni rok.
Do następnego !

sobota, 27 czerwca 2015

Wakacje ? Nie sądzę =(

Cześć !
Długo mnie nie było i przez ten długi czas rozegrało się dużo moich życiowych "dramatów". Ostatni mój post był przed sesją... Do sesji jeszcze jakoś szło, prawie wszystko zdałam w pierwszym terminie miałam 6 dni pozornego wolnego. Wiadomo musiałam się uczyć do czterech egzaminów. Uczyłam się rano, popołudniu, wieczorem jak tylko mogłam nosiłam notatki nawet do babci. Później pierwszy, drugi, trzeci i czwarty egzamin. Pierwszym łączył się z czwartym, ponieważ była forma pisemna i ustna... Niestety nie zdałam ani pisemnej ani ustnej, najgorsze jest to że do pisemnego brakowało mi jedynie 1%. Trzeciego egzaminu też nie zdałam, zresztą w tym przypadku wiedziałam zaraz po, bo w teście były zrobione luki, niestety mój poziom języka to raczej jeszcze nie to :/, czekałam jedynie na potwierdzenie niezaliczenia. Na wyniki drugiego czekam! Bardzo się denerwuje i stresuje. Przykro mi było szczególnie, że bardzo dużo się uczyłam naprawdę nie przesadzam nie uczyłam się jedynie w nocy, ale wypocząć kiedyś też trzeba. Zapisałam się już na inną uczelnie, ponieważ będę próbować zdać nie zaliczone testy, natomiast muszę mieć jakąś alternatywę w razie draki. Myślę tylko sobie co tu zrobić jeśli pozaliczam we wrześniu testy wszystkie z równoczesnym dostaniem się na inną uczelnie ? Chciałam znaleźć jakąś prace, ale w sumie potrzebowałabym prace tylko na lipiec, bo później chce się już uczyć. Natomiast mogę się wreszcie oddać prowadzeniu bloga. Więc zapraszam częściej =)

wtorek, 2 czerwca 2015

i po co mi to było ?

Nie ma co ukrywać znów mam przysłowiowego doła; mimo pozytywnie zaczętego dnia. Rano dowiedziałam się, że zdałam przedmiot, z którego babka uwala jak tylko może. Bałam się strasznie, ale dałam rady uff... I na tym się skończyło, bo później kiedy szłam na autobus musiałam wyjść w największą ulewę i to nieprawdopodobne, ale jak tylko doszłam po budkę autobusową przestało padać i wyszło słońce grr... W sumie nie o tym chciałam pisać, więc przejdźmy do sedna, moja mama znów chce zmienić samochód. Znów ? A no tak, bo przecież zdała prawko 5 lat temu i od razu po tym kupiła samochód (mój tata nie jeździ), po czym trzy lata później to ja zdawałam prawko. Przyznaje miałam z tym problem, kupę stresu, nieprzespanych nocy i zszarpanych nerwów w końcu zdałam tak się cieszyłam, że w końcu! Obiecywano mi "jak zdasz kupimy Ci małe autko, żebyś nabrała wprawy" słyszałam to bardzo często; naprawdę. A teraz mija już półtora roku a ja samochodem jechałam hmm... z 7 razy. Paranoja to się kręci w kółku oni nie rozumieją mnie a ja nie rozumiem ich. Ja nie wymagam jakiegoś bmw nie musi kosztować 7tys. po za tym sama sobie zbieram więc moglibyśmy jakoś połączyć siły. Ich argument jest jeden bo ja nie jeździe!!! No jak mam jeździć jak cały czas nim jeździ mama a jak gdzieś jedziemy to, albo nie ta trasa, albo jedzie z nami moja babcia (też kierowca), którą mega kocham, ale w samochodzie mnie dobija. Traktuje mnie jak małe dziecko, i boi się ze mną jechać; wiem czuje to i nie dam sobie w mówić, że tak nie jest. Ja wiem, że dobrze jest słuchać rad starszych, bardziej doświadczonych, ale no błagam stając na światłach nie trzeba mi mówić, że mam wrzucić jedynkę, albo przy skrzyżowaniach czy światłach, że mam hamować. Nie ma co się łudzić, te prawko to mam narazie po to, żeby ładnie w portfelu wyglądało, a później to żeby zapełnić rubrykę CV.