środa, 26 sierpnia 2015

(nie)klasycznie

Cześć !
Dziś trochę o szkole, ponieważ trudno nie zauważyć że wakacje dobiegają końca co za tym idzie coraz więcej postów pojawia się u Was na blogach z tematem "back to school". Ja wprawdzie mam jeszcze miesiąc wakacji, ale tu zaczynają się schody. Moi stali czytelnicy wiedzą, że jestem właśnie po pierwszym roku germanistyki, która ku końcowi niestety nie skończyła się dobrze. Dlatego z początkiem lipca zapobiegawczo zapisałam się na inny kierunek, z myślą że powalczę na germanistyce we wrześniu jeśli się nie uda to trudno zacznę inny kierunek. Jest końcówka sierpnia a ja zrozumiałam, że chyba chce spróbować jednak tego nowego kierunki a germanistykę rzucić w cholerę ! Wprawdzie bardzo szkoda mi tego roku i tego zapieprzania do każdego kolosa, sesji zimowej. Natomiast z drugiej strony wiem, że jestem w stanie zdać dwa egzaminy, co do trzeciego nie wiem, mam mieszane uczucia... Miałam wykłady po niemiecku z kilku przedmiotów, ale tylko z jednego nie rozumiałam nic, totalnie nic jakby ktoś do mnie mówił po chińsku. Dodam, że na drugim roku jeśli bym zdała, miałabym ten sam przedmiot z ta samą osobą tyle, że to egzaminu wchodził by nie tylko wykład, ale i ćwiczenia. Przerywam moją pisaninę, ponieważ chcę zobaczyć z ciekawości kto z komentujących przeczyta to co napisałam, a kto jedynie odwoła się do obrazków. Myślę, że to jest skutek złego doboru specjalizacji, ja wybrałam translatorykę, gdzie pojawiają się języki specjalistyczne takie jak prawniczy, medyczny itd. To kierunek dla osób, które potrafią już płynnie mówić i pisać po niemiecku, którzy jedynie będą uczyć się słów tych bardziej wyspecjalizowanych i powtarzać jakąś tam gramatykę ewentualnie. Zresztą koleżanka mi mówiła, że to mega trudna specjalizacja i mam wybrać kulturę, ale niestety było już za późno. Dużo mogłabym o tym pisać jak to się stało, ale nie chcę przynudzać, mogę Wam jedynie poradzić, żebyś przed wyborem studiów porządnie przeczytali czym zajmuje się dana dziedzina i co dokładnie będzie Wam wpajane. Teraz powiem co mnie najbardziej dręczy i męczy od kilku dni... N Straszliwie ciężko mi przed rodziną i znajomymi przyznać, że to było dla mnie za trudne studia i nie dałam rady. Jestem ambitną osobą zawsze brnęłam dla najwyższych wyników i jak myślę o tym to czuje się tak źle, smutno, aż chce mi się płakać. Próbuję sobie to tłumaczyć, że nie ja pierwsza zmieniam studia, że może tak będzie lepiej, ale jednak cały czas czuję tą skrzywdzoną ambicje. Na dodatek jednak boję się co będzie na tych nowych studiach, czy sobie poradzę ? Czy będę mieć choć jedną koleżankę bądź kolegę ? Wiem, że muszę być dzielna i silna oraz myślę, że Bóg ma do mnie dobry plan ! :)

Inspirations 










poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Uważaj pająk !

Hej !
Dziś przychodzę do Was z tematem fobii. Nie wiem czy każdy z Was ma jakieś fobie myślę, że częściej się zdarza się to kobietą niż mężczyzną, ale nie jest to regułą. Osobiście, ja boję się panicznie pająków. Bardzo nie lubię, kiedy ktoś się z tego śmieje, albo lekceważy to. Niestety w domu na zrozumienie mogę liczyć jedynie ze strony mamy i babci. Gdy powiem ojcu, że jest gdzieś pająk, żeby go zabił to on albo weźmie go do ręki czego nienawidzę albo tylko go wystraszy a to paskudztwo jedynie ucieknie i żyje sobie gdzieś w mieszkaniu. Mama lub babcia zabiją zawsze czymś co maja pod ręka np: kapciem albo gazetą wyrzucą w chusteczce do kosza i umyją ręce. Czy ja zbyt wiele żądam ? Mam wrażenie, że nie ! Strasznie się boje tych stworzeń, zresztą w ogóle nie lubię, owadów i wiem, że może komuś ciężko to zrozumieć, szczególnie jak się "niczego" nie boi. Czasami tak bardzo potrafię się wystraszyć, że aż się popłacze, towarzyszą temu wielkie emocje. Najgorzej jest wtedy, kiedy leżę w łóżku i nagle z tyłu lub z boku na ścianie lub na pościeli zobaczę pająka. Nie potrafię opisać tego co w tym momencie czuję: strach, smutek, złość, bezsilność, paraliż i wiele więcej. Przyznam, że jeśli pająk jest poniżej moich ramion to ja umie się zebrać w sobie i zabić go, ale jeśli jest gdzieś na suficie to boje, się że jak go zabije to on spadnie mi na głowę. Ohyda ! Moja fobia profesjonalnie nazywa się arachnofobia, ale jest wiele innych fobii. Ludzie boją się przeróżnych rzeczy myszy, małych pomieszczeń (klaustrofobia), dużych wysokości (lęk wysokości), krwi, gołębi, ciemności itd itp. W większości przypadków na strachu się kończy, bo przecież racjonalnie myśląc co może zrobić nam taki mały pająk bądź mysz. Uważam, że jest to także połączenie strachu z obrzydzeniem, ponieważ, lwa też pewnie bym się bała, ale tylko dlatego, że jest drapieżnym zwierzem a nie dlatego, że się go brzydzę, bo w gruncie rzeczy gdybym wiedziała, że mnie nie pogryzie to chętnie bym podeszła i go pogłaskała, przytuliła. No cóż musimy z tym walczyć i mogą nam w tym pomóż najbliżsi, przekonałam się na własne skórze nie raz podczas ataku pająka. A wy boicie się czegoś ? Jak sobie z tym radzicie ?


środa, 19 sierpnia 2015

Śnij słodko

Cześć !
Czy śniliście kiedyś tak bardzo, że myśleliście że to naprawdę się dzieje. Kiedy są to koszmary to cieszymy się, że jednak nie dzieje się to na jawie. Natomiast, gdy nasza senna wyobraź płata nam figle, które chcielibyśmy przeżyć, a jedynie po pewnym czasie się budzimy czujemy się dosyć dziwnie. Nie wiem czy wszyscy tak mają, ale ja czuję wtedy z jednej strony smutek a z drugiej taką złość i nie moc, jest to naprawdę dziwne uczucie które trudno dokładnie sprecyzować. Wiele snów umyka nam z biegiem czasu, nawet niektóre po kilku minutach po przebudzeniu. Ja jednak pamiętam jeden z moich znów dosyć szczególnie, bowiem śnił mi się chłopak, którego nie znam, ale skoro mogą nam się śnic osoby, które już kiedyś widzieliśmy to drogą dedukcji sądzę, że może po prostu widziałam go na ulicy. Przechodząc do setna, fabuła tego snu polegała na tym, że on mnie pocałował i tak to się całowaliśmy przez cały sen aż do mojego przebudzenia. Kiedy się obudziłam, sama nie wiedziałam czy to mi się przytrafiło czy to sen. Niestety był to tak piękny sen, ale jedynie sen... Pamiętam go do dziś, myślę sobie, że przeżyłam tak bardzo ten sen, ponieważ nigdy nie miałam chłopaka, a przecież każda młoda dziewczyna chce być kochana przez jakiegoś chłopaka. Przebrnęło to przeze mnie mentalnie i duchowo, rzadko się tak zdarza, ale w tamtym dniu długo myślałam o nim. Zdecydowanie częściej zdarzają mi się takie dziwne sny kiedy to łączy się temat seriali, internetu, moich przyjaciół z rodziną, muszę przyznać, że czasami po przebudzeniu po czymś takim zastanawiam się jak mój mózg to ze sobą pozlepiał wychodzą bardzo komiczne i śmiesznie nie raz sny. A wy często śnicie ? Przeżywacie swoje sny mentalnie lub duchowo ? Zapadł w Waszej pamięci jakiś wyjątkowy sen ?

Serdecznie zapraszam na mój Fanpage !!! KLIK ! :P

sobota, 1 sierpnia 2015

wspomnienia jak bumerang

Hej !
Zastanawiam się jak długo można za kimś tęsknić ? Nie rozmawiam z Panem D, (o którym był już post jeśli ktoś nie czytał to zapraszam ---> tutaj kliknij) już dobre 10 miesięcy a wciąż czasami tęsknie za tymi dniami, kiedy tak cudnie nam się rozmawiało i śmiało. Nawet jeśli wtedy ja łudziłam się, a on zwyczajnie mnie wykorzystywał. Oczywiście nikomu z moich bliskich znajomych staram się już o nim nie mówić, wiem co by powiedzieli. "Daj sobie wreszcie spokój ! Ile można !" Tyle, że ja to wiem, ale przychodzą momenty, w których to wraca, jak bumerang. Tak samo jest z Panem A (post ---> Tutaj kliknij), natomiast z nim nie rozmawiam już ponad 1,5 roku. Mimo, że dostałam wiele komentarzy, aby napisać, spróbować, wyciągnąć rękę. Ja jednak nie dałam rady tego zrobić. Zbierałam się do tego, ale odbijałam się między różnymi myślami. jakby od gumowych ścian. To bardzo trudne, boje się reakcji, nie wiem jaki jest teraz jak się zmienił, czy nie wyśmiałby mnie, albo zbluzgał i odprawił z kwitkiem...
Oprócz tych wspomnień, które chwilami strasznie mnie dręczą, czuję często pustkę. Mam przyjaciół, i to kochanych, spotkamy się, śmiejemy, wygłupiamy. Są jednak takie dni, w których oni spotykają się z innymi przyjaciółmi, każdy z innymi. To jest ten moment, w którym sobie myślę: Pan M ma przyjaciół z uczelni, pracy i paru z dawnych lat szkolnych, Pani S i Pan P (są parą) mają też różnych przyjaciół z pracy, uczelni i z młodzieńczych lat, a ja ? odcięłam się od Pana D i Pana A, już nie wspomnę o Pani S oraz Pani A, bo spotykaliśmy się tylko na urodzinach i nawet ze sobą nie pisaliśmy, od razu było wiadomo, że to daleko nie "pojedzie". Z drugiej strony wiem, że z Panem D dalej nie miało by to przyszłości, natomiast z Panem A sama jestem sobie winna :/. Do tego jeszcze Pani P, moja najlepsza przyjaciółka przez ostatnie lata. Niestety Panią P skończył się również, piękny, szalony, różowy świat przyjaźni. Odkąd ma pracę i chłopaka jest uchwytna jedynie na faceboook-u. O kawie i pogaduchach można zapomnieć, nawet zmieniły nam się nie co charaktery. Brakuje mi kogoś takiego kto był by dla mnie a ja dla niego. Pokrewieństwo dusz, kto by wysłuchał i poradził, i kto by chciał, żebym to ja słuchała i radziła.


Zapraszam serdecznie na mój fanpage na facebook-u, lajkując go będziecie zawsze na bieżąco !
Fanpage <----- clik ;P  lub u góry po prawej stronie macie Likebox-a dla ułatwienia sprawy ;P