poniedziałek, 28 września 2015

Dwa post w jednym

Cześć !
Pewnie ten post ukarze się parę dni po fakcie, ale że teraz siedzą we mnie silne emocje muszę się "wygadać" już ! Dziś organizowałam ogródkową imprezę na zakończenie wakacji, która zapowiedziałam już dobry miesiąc temu, żeby każdy mógł sobie ten dzień dobrze wygospodarować. Myślałam i miałam nadzieje, że pograndziarzymy do 2-3 rana tymczasem ja już umyta w domu siedzę w łóżku i piszę tego post jest godzina 00:21. Ostatnia wakacyjna impreza a ja jak stara ciotka jestem po dwunastej w domu. Pan M zabalował dzień wcześniej z znajomymi z pracy = wybrał lepszą imprezę, wiedział co robi balując do 2 w nocy a na drugi dzień na 8:30 do pracy. Logiczną siłą rzeczy jest, że będzie skacowany, niewyspany i zmęczony. Wiem że jest już chłodniej Pani S i Pan P też poszli, bo zimno mimo że powiedziałam im że mają wziąć swetry i kurtki, gdyby trochę się poruszali też by im nic nie było, po za tym mogliśmy przenieść się do altanki i ciągle proponowałam im herbatę lub kawę (myślę, że też w większym stopniu dlatego ponieważ Pan M się zmywał do domu). Jedynie odczułam po Pani P, że też jeszcze by poimprezowała, no ale cóż wszyscy się zbierają więc... Szczerze mówiąc robię dobrą minę do złej gry. Nawet się nie wybawiłam, bo najpierw ustawiali przez godzinę ultrastar taki program do śpiewania, po czym i tak tego nie ustawili i śpiewaliśmy bez punktów. Na dodatek w pewnym momencie Pani S z Panem M zaczęli śpiewać piosenki Rihanny więc no luz gdyby zaśpiewali 2-3, ale oni śpiewali wszystkie nie każdy zna tak dobrze angielski więc fajnie było by się spytać reszty czy czasami nie chciałaby zaśpiewać czegoś innego. Na koniec puścili parę piosenek już bez karaoke i stwierdzili że idą do domu. Chciałam im zrobić niespodziankę ! Starałam się... zrobiłam babeczki z kremem, Cały dzień robiłam jedzenie na wieczór zrezygnowałam nawet ze zrobienia sobie paznokci czy ze zjedzenia śniadania bo szkoda było mi czasu, jak widać nie warto. Chciałabym poznać taką osobę, która jak będziemy imprezować to na maxa bawić się, śpiewać, tańczyć do białego rano, a jak uczyć się czy rozmawiać to też od deski do deski. I nie chodzi mi o picie alkoholu to jest jakiś tam dodatek, ale o to że będziemy szaleć od tego jest młodość. No cóż widać, że nie wszyscy tego chcą. Czuje się zawiedziona... I jest mi żal, że kolejna impreza, którą organizuję i się staram kończy się praktycznie przed 24. Kiedyś było inaczej...

Hej !
Melduję się po prawie dwóch dniach od tego jak rozżalona pisałam tekst zamieszczony wyżej. Złość już mi minęła, choć trochę żalu jeszcze gdzieś tam jest z tyłu głowy. Ten temat potrzebuję jeszcze parę dni i zapomnę o sprawie. Jutro ostatni oficjalny dzień moich wakacji... W środę mam spotkanie adaptacyjne czyli sprawy organizacyjne na pierwszym roku, odbiór legitymacji itp rzeczy. Jeśli ktoś nie śledzi mojego bloga od dłuższego czasu to zaczynam nowy kierunek mianowicie Gospodarka Turystyczna, wcześniej była to germanistyka. No cóż nie wyszło, nie ma co tego już roztrząsać. Dziwnie się czuje z tą myślą nowych studiów. Z jednej strony się cieszę i mam nadzieję, że teraz będzie lepiej ! Musi być ! Z drugiej strony boję się, stresuje, młodszy rocznik. Chciałabym poznać kogoś z kim się naprawdę zaprzyjaźnię i będziemy sobie pomagać !


wtorek, 15 września 2015

Krytyka mnie nie dotyka

Cześć !
Od najmłodszych lat byłam osobą o bardziej okrągłych kształtach, tak mi też zostało, nigdy się nie odchudzałam, nie próbowałam tych "czarodziejskich diet". Ogólnie muszę powiedzieć, że ja jem normalnie śniadanie, obiad, kolacja (opcjonalnie) i to nie są moim zdaniem jakieś niebotyczne ilości, jak niektórzy myślą patrząc na mnie. Muszę jednak przyznać, że jestem strasznym łasuchem, ale jakoś nie potrafię sobie odmówić słodyczy. Takim sposobem od dziecka jak możecie się tego domyślać byłam wyśmiewana i poniżana w gronie rówieśników. Nie mogę powiedzieć, że nie miałam przyjaciół, ale jednak zawsze znalazł się ktoś z uszczypliwymi wyzwiskami. Jakoś sobie z tym radziłam, mam silny charakter a te docinki jeszcze go wzmacniały. Na dodatek moje cechy osobowości są dosyć odważne, pomimo nadwagi nie miałam nigdy problemu z wyróżnianiem się strojem lub fryzurą. Do dziś nie mam problemu z robieniem sobie zdjęć, od czasu do czasu chodzę na sesje zdjęciowe z przyjaciółmi, a moje najlepsze według mnie zdjęcia wiszą na ścianie w formie napisu HOPE. Często także wystaje poza szereg w różnych dziedzinach, nie należę do tych cichych myszek. Kiedy byłam mała zawsze wyrywałam się do różnych projektów, a jak tylko zbliżał się apel w szkole to zgłaszałam się do największej ilości tekstu, bo czemu nie ;) Teraz już jestem bardziej powściągliwa przez różne doświadczenia życiowe, ale nie oznacza to że moja odwaga zmalała. Na pewno teraz czuję więcej stresu niż jak parę lat temu, wtedy myślałam sobie: Stres ? a co to takiego ? Teraz wiele razy przed wystąpieniem lub egzaminem czuję stres objawia się klasycznie bezsenność i ból brzucha. Myślę, że to dlatego, że podczas dorastania człowiek nabywa takiego wstydu i pewnego dystansu do innych ludzi. Łączą się z tym także moje wady np: szybciej mówię niż myślę i jestem niecierpliwa, ale wady ma każdy, próbuję oczywiście nad nimi pracować. Wiem, że bycie otyłym to nic zdrowego, ale to nie oznaka, żeby zrównywać takich ludzi z ziemią i obrażać ich.  Uważam, że to nie postura ani szata człowieka, mówi o kimś najwięcej tylko to co pokazuję w rozmowie z innymi ludźmi, jakich słów używa, jaką kulturę zachowuję i jaką wiedzę posiada. Niestety w dzisiejszych czasach ludzie puszyści często są skreślani pochopnie, nie  zważając na ich umiejętności.
Staram zawsze czuć i znać swoją wartość, więc kiedy ktoś mnie obraża nie zwracam na to uwagi wiem że to nie ma sensu, ignorancja takiego zachowania jest najlepszym sposobem.
A jakie wy macie zdanie na ten temat ?

wtorek, 1 września 2015

Czynny wsparcia

Hej !
Emocje jeszcze płyną mi w żyłach, ale muszę napisać o tym posta. Każdy z nas ma profile na różnych portalach społecznościowych i pewnie w znajomych nie macie tylko i wyłącznie swoich ulubieńców. Ktoś kto śledzi na bieżąco mojego bloga słyszał już o Panu D, który mi się podobał, a później tak nie ładnie zakończył znajomość. Teraz ma dziewczynę(Panią A) jakieś 7-8 miesięcy, obecnie są w Turcji na wakacjach. Każdy użytkownik takiego portalu jak facebook chce dodać zdjęcie z wakacji na swoje konto. Pan D wrzucił więc fotkę z Panią A na swój profil, mało tego ona też takowe wstawiła. No cóż, boli mnie to, ale co zrobię !? nic nie zrobię... I to nie jest, to co mnie wkurzyło najbardziej. Moja przyjaciółka Pani P, której mówię wszystko, wypłakuje się w rękaw, zdradzam wszystkie tajemnice ona bez żadnego problemu lajkuje mu zdjęcie z tą laska. Cholera by mnie wzięła! Może jestem dziwna i mam głupie poglądy, ale jeśli się z kimś przyjaźnię to osoba, która w jakiś sposób skrzywdziła moją przyjaciółkę bądź przyjaciela, nawet jeśli dała by najlepsze zdjęcie świata albo jakąś mega sentencje lub klip na facebook w życiu bym tego nie lajkneła. Takie są czasy, że życie opiera się także na świecie wirtualnym, więc taki lajk jest takim poparciem według mnie. Mój przyjaciel Pan M miał dziewczynę jakieś trzy lata temu, w sumie nie są skłóceni, ale tamta grupka przyjaciół obgaduje po cichu naszą, no i nie czarujmy się my ich także. Więc jeśli widzę, jej zdjęcie bądź kogoś z jej paczki to no ok może być fajne nawet, ale i tak nie lajkne tego, bo myślę, że była by to taka mała zdrada w stronę Pana M. Z swoimi przyjaciół staram się stać murem, choć czasami myślę, że to nie ma sensu... Po co ja to robię ? Żeby się ośmieszyć ? Nie raz ktoś napisał nie pochlebny komentarz np mojemu przyjacielowi i ja potrafiłam się wstawić za nim publicznie. Gdy mi się coś takiego przytrafiło, to przeczytałam jedynie słowa wsparcia w wiadomościach prywatnych.
A co wy o tym myślicie ?