wtorek, 20 października 2015

Jesienny dołek ?

Hej !
Od kilku dni czuję się nabuzowana złymi emocjami, wciąż mnie coś denerwuje, albo wprawia mnie w kolejny i kolejny dołek. Najgorsze jest to, że sama nie wiem co powoduje ten stan, wiem, że to nie jest jedna sprawa, składa się na to parę rzeczy. Denerwuje mnie wciąż zmieniająca się pogoda. Po drugie nowe studia równa się nowi znajomi. Jak się temu przyglądam praktycznie każda dziewczyna, z którą miałam okazję rozmawiać ma swoją drugą połówkę co mnie dobija. Szczególnie, że jest laska podobnej postury co moja, krótko mówiąc też dziewczyna puszysta jest i nawet ona ma chłopaka. Więc zastanawiam się co ze mną jest nie tak ? No co ? Od kilku miesięcy próbuje wbić sobie do głowy, że nie potrzebuje drugiej połówki, że jakoś sobie poradzę, ale nawet bycie bardzo silną dziewczyną ma jakieś swoje granice. Wgl. ostatnio mam słaby kontakt z najbliższym gronem przyjaciół. Pani S i Pan P mają siebie, swoje prace, szkoły itd, zaś Pan M ostatnio znów więcej przebywa i gada z znajomymi z pracy. W sobotę idę na imprezę Pani S i Pana P, ponieważ mają w nie wielkiej odległości urodziny. Wymyślili, że idziemy na pizzę, nie ukrywam, że wolę bawić się w domu no ale cóż nie mnie o tym decydować zostałam zaproszona do pizzeri. Wszystko fajnie pięknie tylko dlaczego to jest na jakimś totalnym zadupiu, że ja nawet nie wiem jak tam dojechać, gdzie blisko nas mamy serio świetne pizzerie. Przed pizzą chcą się umówić do kina tyle, że to już każdy za siebie płaci, wybrali dziś film i stwierdzam, że wolę te dwie dychy wydać na lakier do paznokci niż oglądać przez 2h film, który mnie totalnie nie interesuje. Może jestem marudna i wymyślam, ale zdecydowałam, że idę tylko do tej pizzeri, choć jakoś nie czuję, żeby to była świetna impreza... Tak, tak obudził się we mnie smerf maruda...
Na dodatek dziś w busie, którym wracałam do domu wsiadło dwóch chłopaków i jedna dziewczyna myślę, że z liceum. Ja też jestem młoda i też się wygłupiam i nie raz wymknie mi się przekleństwo. Najpierw laska "lizała" się z jednym z chłopaków, później rozmawiali ze sobą, w końcu jeden z chłopaków zauważył mnie i zaczął mnie obgadywać nie jest głupia nie raz przeżyłam taką sytuacje, ale no mówię cóż... A później ta laska zaczęła obkładać z ręki w twarz tego drugiego chłopaka, a on się śmiał i jeszcze bardziej ją prowokował. Dla mnie to jakaś abstrakcja i cyrk Oo zachowanie poniżej krytyki i ta dziewczyna chyba się zbytnio nie szanuje...
Koniec ględzenia. Piszcie jak tam z Waszym jesiennym samopoczuciem ?

piątek, 16 października 2015

Nauka to potęgi klucz ;)

Hej hej !
Nowy rok akademicki już w pełni się zaczął ;) A ja troszkę zaniedbałam blog, no ale nie ma co ukrywać albo nie mam czasu albo mi się zwyczajnie nie chce. Dziś postanowiłam coś tutaj naskrobać, na temat początku studiów ;) Tak więc jak już wspomniałam wróciły "szkolne" obowiązki. Jak wiecie zaczęłam nowe studia i powiem Wam, że z perspektywy czasu tym razem jak na rozpoczęcie i w pierwsze dni szłam na totalnym luzie gdzie rok temu pamiętam denerwowałam się czułam stres jak to będzie i wgl. Mam nowe koleżanki, w ramach wf zapisałam się na taniec, bo czemu nie !? Zawsze chciałam spróbować, ale nigdy nie było okazji, wf nie lubię, więc ta oferta tańca spadła mi z nieba. Jestem po pierwszych zajęciach nie było lekko, ale podobało mi się ;) Cały czas żyłam z myślą, że zostaną mi pewnie przydzielone języki angielski poziom B1 a niemiecki A1 i w sumie nawet później tak chciałam, bo wiedziałam, że nikt nie otworzy dla mnie specjalnie grupy z niemieckiego B1. Natomiast w ostateczności wylądowałam na angielskim B1 i hiszpańskim A1. Po niemieckim zostały jedynie książki... Trochę szkoda, ale myślę, że kiedyś w bliskiej przyszłości pójdę na kurs z niemieckiego, aby nie tracić tej wiedzy, którą już mam. Ten hiszpański to dla mnie jakaś totalna abstrakcja, miałam już kilka zajęć na razie jest ok. Gorzej z angielskim, nie lubię tego języka a teraz jeszcze muszę się uczyć typowo biznesowych rzeczy, no cóż jakoś dam radę mam nadzieję ! Reszta przedmiotów jest bardziej lub mniej interesująca.
Przy okazji uczę się na prawdę porządnie mapy miasta w którym studiuje. Na germanistykę miałam jeden autobus i w sumie nie miałam wyboru. Natomiast teraz jeżdżę po całym mieści, ponieważ budynki są w różnych miejscach i do tego mam tyle kombinacji, aby dojechać, że ciężko zdecydować, którą opcje wybrać aby było najprościej, najłatwiej i najszybciej. Tego się jeszcze uczę...

Oprócz szkoły przeżywam taki okres braku pieniędzy, poszłabym sobie gdzieś do pracy, ale się boje,że nie będę miała czasu na naukę :/ Jednak wolę chyba się przyłożyć... Taką mam ochotę na nową brązową torebkę, buty do tego oczywiście no i portfel, na dodatek odkrywam wciąż i wciąż jak na złość nowe kosmetyki, które z chęcią bym przetestowała, chciałabym zamówić nowe lakiery hybrydowe, do zakupu powerbanka przymierzam się już dobre kilka miesięcy. Na dodatek odmawiam sobie ciągle czegoś do jedzenia będąc na uczelni, bo siedzi gdzieś z tyłu głowy taki mały "ludzik" i przelicza, że po co wydać 2zł na bułkę skoro za 4,5h obiad a to 2zł dołóż do torebki, lakieru, portfela itd. Mania oszczędzania ? czy Zakupoholizm ?