niedziela, 15 listopada 2015

Odsunięta :(

Cześć !
Zaczęło się projekty, prezentacje, kolosy co łączy się z ograniczeniem wolnego czasu jeszcze ja wiecznie ubolewam na brak wolnego czasu mimo tego, że w sumie moimi jedynymi obowiązkami to uczelnia. I właśnie ten temat ostatnio dobija mnie najbardziej z tego co słyszę to oni mają czas jeszcze na związki, na kina, spacery, sport, prace a ja ? A ja nie wiedzieć czemu cały czas coś tam "dziubię" związanego z szkołą. Zauważyłam to, że jeżeli coś zrobię nie związanego z szkołą a później robię zadanie lub się uczę to zdążę ze wszystkim tak samo jak sobie odmawiam. Po prostu muszę stawiać sobie granice, bo nie dobrze jest siedzieć nad czymś 3 h jeśli można 1,5h. A zauważyłam, że specjalnie podświadomie narzucam sobie coś do roboty na te 3h i ciągnę to sprawdzam, przepisuje, zamiast przysiąść na krócej ale porządniej i mieć też chwilkę dla siebie.
Dziś spotkałam się z moim najlepszym przyjacielem, ponieważ miał wolne w pracy co często mu się w soboty nie zdarza. Choć sama nie wiem czy nie żałuję tego... Kiedyś nie było praktycznie dnia, w którym byśmy chociaż nie napisali do siebie "hej co tam?" a teraz potrafimy nie pisać ze sobą kilka dni, głównie on wieczorami znika z swoimi nowymi przyjaciółmi z pracy, albo wraca tak późno, że to mnie już nie ma. I pracuje już tam ponad rok, no ja nie mam mu prawa niczego zabraniać nawet nie chce i na początku było okej, ale teraz tak bardzo wsiąkł w tamto towarzystwo, że jest mi przykro, że nasz kontakt nie jest taka płynny jak kiedyś. Raz ja byłam u niego to spytał się mnie czy się nie obrażę, ale on chce jechać do tamtych znajomych, więc chcą, nie chcąc poszłam do domu wcześniej niż planowałam robiąc przy tym dobrą minę do złej gry, zepsuł mi imprezę którą robiłam na zakończenie wakacji(zaplanowana miesiąc wcześniej), bo dzień wcześniej całą noc imprezował z tamtą grupą no i na mojej był ledwo przytomny, co spowodowało, że się posypała impreza gdyż nie było nas malutko, raz był u mnie to wcześniej poszedł, ponieważ tamci dzwonili czy przyjedzie do nich na piwo i dziś znów to samo przyszedł do mnie i w sumie gadał z kumplem przez telefon, później sprawdzał repertuar w kinie z 3 razy do tego trochę pogadaliśmy, coś tam obejrzeliśmy na youtube a kiedy zrobiłam nam kolacje to on dwa razy to dziubnął i stwierdził, że nie jest głodny, i że nie chce mu się jechać do tego kina ale musi już iść, pewnie nie chciał powiedzieć otwarcie, że jedzie do tego kina z tamtą grupą. Teraz nie ma go nigdzie, więc pewne jest, że jest w kinie. Brakuje mi tamtych dni oraz nie ma co ukrywać jestem o nich zazdrosna. Nie chce, żebyście mnie, źle zrozumieli, ale ja mu nie bronie niech się spotyka ile chce, ale jak umawia się ze mną to niech spędza w pełni ten czas ze mną gadajmy, śmiejmy się, wygłupiajmy się !!! Bo takim zachowaniem jakim ostatnio mnie obdarza to czuję się jak jego dorywcza kumpela od biedy i czuję się odsunięta na dalszy plan. Piekielnie mi przykro z tego powodu... :(