środa, 12 kwietnia 2017

Powroty...

Matko ile mnie tu nie było ! Strasznie długo i bardzo wiele się zmieniło. Mam wrażenie, że troszeczkę wydoroślałam, choć dalej nie czuję się jak dorosła. Może na początek dobrego, mam nadzieję, powrotu opowiem co się podziało przez mój okres nieobecności.
Moja najlepsza przyjaciółka Pani P wyszła za mąż i teraz planuje dalszy rozwój rodziny. Pracuje wraz z mężem w pewnej firmie od 7 do 15, mają mieszkanie i kredyt. Jednak mają siebie i to jest chyba najważniejsze. Mamy od paru lat tylko i wyłącznie kontakt przez facebook-a, no cóż... Nie naprzykrzam się prośbami o spotkanie. Jak ostatni raz się z nią widziałam to było najszybsze spotkanie świata, mimo tego że jeszcze była wolna. Trudno, jednak jest to osoba, z którą mogę w największym stopniu szczerze porozmawiać a właściwie to popisać, co mnie gnębi i zajmuje. Kumpele, które poznałam dzięki niej czyli Pani S oraz Pani A również układają sobie życie, mają chłopaków i jedna jest już zaręczona. Niestety z nimi już wgl nie mam kontaktu.
Mój przyjaciel Pan M hmm... stał się jeszcze bardziej obcy mi niż był... :/ Zdążył zmienić pracę dwa razy, bo miał taki kaprys (mam wrażenie). Cały czas imprezuje z ludźmi z pracy. Kumpel, który go już tyle razy wystawił, że dałabym sobie już spokój dalej jest jego kumplem. Nasza paczkowa para Pani S i Pan P dalej są razem, dalej nie zaręczeni. Z nimi mam również mały kontakt.
Może jestem dziwna, inna, nie przebojowa, ale oni poszli w innym kierunku chyba niż ja. Kręcą ich imprezy w pubach, clubach, kiedy ja dostaje gęsiej skórki jak sobie pomyśle, że muszę wejść w te tłumy wchodzące na ciebie, depczące cię co rusz. Już nawet nie wspominając o tym, że za kasę wydaną w tych punktach gastronomicznych zrobiłabym mega imprezę. Jestem zwolenniczką imprezowania w domu albo na działkach. Muzyka na ful (na działkach, w domu nie) to żaden problem, można ugotować co się chce, wypić ile się chce. Zawsze organizując takie imprezy wkładałam tyle serca, wszystko załatwiałam rozpinałam całe kino domowe i montowałam je na działce, żeby była dobra muzyka, nosiłam pełne torby różnych potrzebnych dupereli, jeździłam po sklepach, sprzątałam jak głupia. Chyba nigdy tego nie docenili. Zamiast korzystać z takich udogodnień, nikomu nie przeszkadzamy, możemy śpiewać, tańczyć, rozmawiać i wygłupiać się do woli. Oni przyszli na 18 i zaczęli się zbierać około 23. Kiedy w klubie jakoś mogą się bawić do rana ? I co ich tak tam zadowala ? Te tłumy ? Drogie wystawne drinki ? Hałas taki, że myśli nie słychać ? Nie wiem serio. Może wy mi powiecie ? Jedno jest pewne zrezygnowałam z organizowania imprez. Urodzinki wyprawiam skromnie w domu po mojemu.
Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem święta lubię ostro poszaleć i alkohol też nie jest mi obcy, ale lubię się tak rozluźniać w mojej grupie przyjaciół, a nie zestresowana pilnować torebki, dopijać drinka do końca żeby ktoś czegoś nie wrzucił i tańczyć komuś na piętach.
Skończę na tym, bo spraw, które miały miejsce i mnie nurtują jest wiele, ale nie chce opisywać ich w jednym poście. Rozumiecie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PRZECZYTAJ ! ! !
1.Dziękuje za każdy komentarz oparty na wcześniejszym przeczytaniu posta ;P
2.Odwdzięczę się wkrótce, natomiast nie reaguję na komentarze typu świetny blog, bardzo ładnie piszesz itd :D
3. Wymienię się obserwacją, ale jeśli zaczniesz i dasz mi o tym znać w komentarzu.
4.Jeśli piszesz, że obserwujesz... to obserwuj, to łatwo sprawdzić ;)
5.Nie biorę udziału w LBA oraz w różnych tagach ;)
PS Mam nadzieje, że komentując przeczytałaś /łeś cały post a obserwacja będzie polegała na czytaniu mojego bloga a nie na dodaniu kolejnego do kolekcji :)